Ogólne informacje dotyczące Dywizjonu 303

Wstęp

Według oficjalnej historiografii „Bitwą o Wielką Brytanię” nazywa się całość intensywnych przygotowań obronnych oraz bezpośrednich walk Royal Air Force z Luftwaffe w okresie od 10 lipca do 31 października 1940. Główny ciężar tych działań spoczywał na barkach jednostek myśliwskich Royal Air Force. Wkład, jaki w obronę przed Niemcami Wysp Brytyjskich wnieśli piloci myśliwscy najlepiej ilustrują słowa Winstona Churchilla: „Nigdy w dziedzinie ludzkich konfliktów tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym”. Po 65 latach od „Bitwy o Brytanię”, gdy możemy żyć w zjednoczonej Europie, nas Polaków szczególną dumą napawa fakt, że pośród „tych nielicznych” byli także nasi rodacy, wchodzący w skład dwóch dywizjonów myśliwskich oraz przydzieleni do jednostek RAF

Oczekiwanie na wejście do walki w W. Brytanii

Dowództwo RAF niechętnie odnosiło się do polskich pilotów. Powątpiewano w ich morale, wszak mieli za sobą przegrane kampanie w Polsce w 1939 i we Francji wiosną 1940. Ich wartość bojową oceniano jako niską.

Ponieważ straty wśród pilotów myśliwskich RAF stale rosły, zapadła decyzja o sformowaniu dwóch dywizjonów bombowych 300 i 301 oraz dwóch myśliwskich 302 i 303.

Szkolenie wszystkich czterech dywizjonów przebiegało wolno. Brytyjczycy długo nie chcieli zawierzyć umiejętnościom polskich lotników.

Niektórzy Polacy zostali włączeni do dywizjonów brytyjskich. Jako pierwszy nieprzyjacielski samolot zestrzelił już por. Antoni Ostowicz, było to 19 lipca 1940. Najsłynniejszym z nich był jednak sierż. Antoni Głowacki, który w kilku lotach jednego dnia – 24 sierpnia 1940 – zestrzelił pięć samolotów niemieckich, zyskując tytuł asa myśliwskiego

Pierwsze walki

Brytyjczycy odwlekali wprowadzenie polskich dywizjonów do walki. Polscy piloci mieli dość przedłużającego się szkolenia. Sprawę w swoje ręce wziął por. Ludwik Paszkiewicz z Dywizjonu 303. 30 sierpnia podczas lotu treningowego widząc w oddali grupę niemieckich bombowców zignorował rozkaz unikania walki i samotnie zaatakował Niemców. Zestrzelił Dorniera Do-17. Było to pierwsze zestrzelenie Dywizjonu 303. Uznano, że jednostka osiągnęła gotowość bojową i skierowano ją do walki. Pierwszego dnia, 31 sierpnia, wystartowało sześciu pilotów z 303-go, którzy zestrzelili sześć samolotów niemieckich bez strat własnych. Nota bene tego dnia RAF poniósł największe straty, Polaków włączono do walki w samą porę.

Zmiana nastawienia Brytyjczyków do lotników z Polski

Dowódca bazy Northolt, W/Cdr (płk) Stanley Vincent, podobnie jak wielu wyższych oficerów RAF poddawał w wątpliwość liczbę samolotów zestrzelonych przez pilotów Dywizjonu 303. Nie dawał wiary, że Polacy zgłaszają zestrzelenia zgodnie z wymaganiami regulaminu. Postanowił na własne oczy przekonać się jak jest naprawdę. Swoim Hurricanem poleciał za pilotami Dywizjonu 303 i obserwował walkę jaką toczyli z niemieckimi bombowcami. Jak przyznał po locie: „Raptem niebo wypełniło się płonącymi samolotami, spadochronami i kawałami rozpadających się skrzydeł.” W/Cdr Vincent próbował sam włączyć się do walki, ale zawsze kiedy przymierzał się do strzału uprzedzał go jakiś Polak. Zrezygnował więc z dalszego udziału w tym starciu. Po wylądowaniu powiedział do oficera wywiadu: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”

Sylwetki najlepszych polskich pilotów z okresu Bitwy o W. Brytanię

Wśród polskich pilotów walczących pod brytyjskim niebem kilku zasługuje na szczególną uwagę z powodu błyskotliwych sukcesów, jakie odnieśli podczas walki. Najskuteczniejszym spośród Polaków był por. Witold Urbanowicz, na koncie którego zapisano 15 nieprzyjacielskich maszyn. Oprócz niego podczas Bitwy o Wielką Brytanię wyróżnili się także por. Zdzisław Henneberg (8 pewnych zestrzeleń), ppor. Jan Zumbach i sierż. Eugeniusz Szaposznikow (obydwaj również mający po 8 wrogów „na rozkładzie”) oraz ppor. Mirosław Ferić (7 zestrzeleń). Warto zauważyć, że wszyscy wspomniani piloci walczyli w składzie dyonu 303.

Brytyjczycy pamiętają o bohaterstwie Polaków

Dnia 19 września 2009 roku
w Brytyjskim Arboretum Narodowym (National Memorial Arboretum) został uroczyście odsłonięty pomnik upamiętniający zaangażowanie Polaków oraz Polskich Sił Zbrojnych w II wojnie światowej. Jest to 6 metrowy pomnik, autorstwa Roberta Sobicińskiego, przedstawiający
4 postacie: żołnierza z pod Monte Casino, łączniczkę z Powstania Warszawskiego, marynarza walczącego w bitwie o Atlantyk oraz lotnika z dywizjonu 303. Wokół pomnika ustawiono tablice przypominające pola bitew,
na których walczyli Polacy. Wśród nich znajduje się też tablica upamiętniająca zamordowanych
w Katyniu, Charkowie i Miednoje

ANGLICY PAMIĘTAJĄ O POLAKACH

„Polska, walczyła przy naszym boku od pierwszego do ostatniego dnia wojny. Polacy pokazali niewiarygodną odwagę: wielu z nich oddało życie jako dowód ostatecznego poświęcenia. Jednak wolność, za którą walczyli, została im w powojennym świecie odebrana. (…) Tu, w W. Brytanii, pamiętamy o wytrwałości narodu polskiego i wysoko cenimy łączące nas historyczne więzy, a także spoglądamy z nadzieją na rozkwitającą pomiędzy nami przyjaźń (…)” – napisała w przesłaniu zamieszczonym w książce Margaret Thatcher.

„Wiele zawdzięczamy Polakom, którzy przyłączyli się do naszej walki. W pewnym momencie Polacy byli jedynym sprzymierzeńcem Brytyjczyków. Wielu z nich poległo w walce z dala od swego kraju. Mamy prawo do pamiętania o tych dzielnych kobietach i mężczyznach, którzy w tak trudnych chwilach w historii naszych Narodów byli naszymi przyjaciółmi i sprzymierzeńcami” – napisał były szef sztabu generalnego Wielkiej Brytanii generał lord Guthrie, którego przodek, Szkot osiadły w Polsce, walczył w 1683 r. pod Wiedniem pod polskim dowództwem.

Refleksja na rocznicę

Polskich żołnierzy nie zaproszono do udziału w defiladach zwycięstwa, które się odbyły w 1945 r. w Moskwie i Londynie, co świadczyło, iż wielkie mocarstwa traktowały Polskę raczej jako przedmiot w stosunkach między sobą niż jako partnera. Niemniej zachodni Alianci wielokrotnie podkreślali bohaterstwo i wytrwałość polskich żołnierzy oraz fakt, że Polska była wielce wartościowym sojusznikiem, a więc że należy do grona zwycięzców. Wielu Polaków sądziło – i sądzi nadal – że było to „gorzkie zwycięstwo”, gdyż powstałe po wojnie państwo polskie było skażone przez podporządkowanie go Związkowi Sowieckiemu. Niemniej nikt chyba nie ma wątpliwości, że należało walczyć, a hołd tym, którzy walczyli, oddają wszyscy.

Obchody 70 rocznicy Bitwy o Anglię

Uroczyste obchody 70-tej rocznicy Bitwy o Anglię
19 września b.r., w Opactwie Westminster w Londynie, odbyły się uroczyste obchody 70-tej rocznicy Bitwy o Anglię. W uroczystości wziął udział m.in. następca tronu Wielkiej Brytanii – Książę Karol z synem Księciem Williamem oraz Premier Wielkiej Brytanii David Cameron.

Goście zaproszeni na uroczystość

Honorowymi gośćmi byli dowódcy sił powietrznych państw walczących po stronie Aliantów w II Wojnie Światowej. Wśród nich, znalazł się dowódca polskich Sił Powietrznych – gen. broni. pil. Lech Majewski oraz dowódca Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych w Europie, generał Roger Brady. W uroczystościach wzięli również udział piloci – weterani II wojny światowej.
Uroczystość w Opactwie Westminster zgromadziła wielu uczestników bitwy o Anglię z 1940 roku. Dzięki ich staraniom, odparto niemiecki atak na Zjednoczone Królestwo w 1940 roku. Książę Walii – Karol jest patronem Brytyjskiego Stowarzyszenia Bitwy o Anglię.

Zakończenie

71 lat później wciąż żywa jest pamięć o „tych nielicznych”, którzy odwrócili bieg historii, uniemożliwiając Niemcom podbicie całej Zachodniej Europy. Z dala od Ojczyzny, do której wielu z nich miało już nigdy nie powrócić, pokazali światu najlepsze cechy polskiego żołnierza: męstwo, hart ducha i wytrwałość. Nie bez przyczyny na pomniku poległych polskich lotników w Wielkiej Brytanii widnieje ten napis: „Walczyłem za dobrą sprawę, W biegu wytrwałem do końca, Dochowałem wiary”